Пошук

03.04.2008 21:39  
Даклад арцыбіскупа Тадэвуша Кандрусевіча на Першым сусветным апостальскім кангрэсе, прысвечаным міласэрнасці
Рым, 3 красавіка 2008 г.

Даклад арцыбіскупа Тадэвуша Кандрусевіча на Першым сусветным апостальскім кангрэсе, прысвечаным міласэрнасці
Рым, 3 красавіка 2008 г.

 

Miłosierdzie Boże — granicą zła

Arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz
Przemówienie na I Kongresie Miłosierdzia Bożego
Rzym, Koścół „Santo Spirito in Sassia”,
3 kwietnia 2008 r.

Eminencje, ekscelencje, bracia w kapłaństwie, zakonnicy i siostry zakonne, bracia i siostry!

1. Przede wszystkim chcę serdecznie podziękować organizatorom I Światowego Kongresu Miłosierdzia Bożego za zaproszenie. Jest to wielki zaszczyt zarówno dla mnie, jak i dla Kościoła Katolickiego na Białorusi, który reprezentuję. Kongres ten ma wymowne znaczenie również dla Rosji, gdzie do niedawna w ciągu 16 lat pracowałem, a także dla byłego Związku Radzieckiego, bo mianowicie kraje byłego Imperium stały się miejscem, gdzie miłosierdzie Boże przejawiło się w sposób szczególny.

Jeszcze nie tak dawno wydawało się, że na tej zateizowanej ziemi więcej nigdy nie będą rozbrzmiewały słowa Ewangelii, nie będzie odprawiana Msza św. i nie będą sprawowane inne sakramenty. Jednak Bóg po raz kolejny pokazał, że umie pisać prosto na krzywych liniach historii, że to właśnie On stawia ostatnią kropkę nad „i” i jest Panem świata. Imperium sowieckie rozleciało się jak domek z piasku i piętnaście nowych, niezależnych krajów buduje swoją przyszłość, chociaż pozostałości byłego systemu długo jeszcze będą o sobie przypominały.

2. Niekwestionowanym promotorem i głosicielem miłosierdzia Bożego w naszych czasach stał się sługa Boży Jan Paweł II. W holimlii pogrzebowej, wygłoszonej 8 kwietnia 2005 r. na placu św. Piotra Kardynał Józef Ratzinger, obecny Papież Benedykt XVI, powiedział: „W pierwszym okresie swego pontyfikatu Ojciec Święty (Jan Paweł II), jeszcze młody i pełen sił, pod przewodem Chrystusa dotarł aż do krańców świata. Później jednak wchodził coraz bardziej we wspólnotę cierpień Chrystusa, coraz lepiej rozumiał prawdę słów: «Inny cię opasze». I właśnie w tej wspólnocie z Panem cierpiącym niezmordowanie i z nowym zapałem głosił Ewangelię, tajemnicę miłości aż do końca (por. J 13,1). Odczytał dla nas tajemnicę paschalną jako tajemnicę miłosierdzia Bożego. W swej ostatniej książce napisał: granicą wyznaczoną złu «jest ostatecznie Boże miłosierdzie» (PT, s. 61). A rozważając zamach, mówi: «Chrystus, cierpiąc za nas wszystkich, nadał cierpieniu nowy sens, wprowadził je w nowy wymiar, w nowy porządek: w porządek miłości... Jest to cierpienie, które pali i pochłania zło ogniem miłości i wyprowadza nawet z grzechu wielorakie owoce dobra» (PT, s. 171-172). Ożywiany tą wizją, Papież cierpiał i kochał we wspólnocie z Chrystusem i dlatego przesłanie jego cierpienia i jego milczenia było tak bardzo wymowne i owocne”.

3. W miarę upływu czasu, kiedy pełniąc posługę Piotrową Jan Paweł II coraz bardziej wchodził w mistyczną wspólnotę cierpienia z Chrystusem, coraz mocniej głosił Ewangelię Miłości i Nadziei, głosił aż do ostatnich dni swojego pontyfikatu, ufając, że „Pan udzieli … każdej łaski potrzebnej, aby sprostać wedle Jego woli wszelkim zadaniom” (TJP II, 5 III 1990).

Tajemnicę paschalną wielki Papież odczytywał w kategoriach miłosierdzia Bożego w przekonaniu, że właśnie ono jest ostateczną granicą zła (por. PT, s. 61). Najgłębsze odbicie miłosierdzia Bożego znalazł w Matce Bożej, której do końca zawierzył swoją posługę duszpasterską, co wyraził w słowach: „Totus tuus” – „Cały twój”. To od Niej Jan Paweł II nauczył się całkowitego wzrastania w Chrystusie. Matka Boża nie pozostała dłużną i objawiła swą wdzięczność za taką postawę w momencie sprowadzenia z toru śmierci kuli zamachowca podczas zamachu dnia 13 maja 1981 r., jak sam w to głęboko wierzył, oraz w czasie umierania 2 kwietnia 2005 r., w pierwszą sobotę miesiąca, w przeddzień święta Miłosierdzia Bożego.

Te dwa wydarzenia wstrząsnęły pogrążoną w oceanie sekularyzmu i zapatrzenia w siebie współczesną ludzkością i światem zarazem. W jednym i drugim przypadku na Placu św. Piotra i u grobu Księcia Apostołów rzesze wiernych różnych narodowości i wyznań zamieniły się w ikonę modlitewną Ludu Bożego.

Tajemnica zamachu w dniu 13 maja 1981 r., powiązana z tajemnicą fatimską, wciąż nie jest wyjaśniona. Jednak jedno jest jasne, jak pisze sam Papież, ten zamach stał się jedną z ostatnich konwulsji XX-wiecznych ideologii przemocy. Faszyzm i kominizm propagowały przemoc (por. PT, s. 170). Jedyną prawdą na przezwyciężenie tego zła totalitaryzmów zdaniem Jana Pawła II jest prawda o Chrystusie miłosiernym. Dlatego Papież stał się znakiem sprzeciwu dla tych totalitaryzmów, nie wykluczając liberalizmu. Ten znak jaśniał mocą cierpienia przed światem pogrążonym w ciemności sekularyzmu, moralnego relatywizmu i agresywnego liberalizmu, w którym ten Wielki Papież dojrzewał do ostatecznego przejścia do domu Ojca niebieskiego. W ten sposób Jan Paweł II zostawił nam wszystkim cudowne świadectwo miłosierdzia Bożego, które promował i którym sam żył, i którem ufać zachęcał świat i każdego człowieka.

4. Kiedy podejmujemy próbę oceny naszego własnego życia i nawrócenia, to fundamentalne znaczenie ma obraz Boga, jaki w sobie nosimy. Jeżeli wyobrażamy Go sobie jako kogoś z kijem, którym niezwłocznie uderzy nas po głowie, gdy tylko przekroczymy Jego zakazy, nasze nawrócenie może być bardzo trudne. Często też zastanawiamy się nad problemem przebaczenia ze strony tych, których sami nie jednokrotnie zraniliśmy i którzy być może boją się po raz kolejny zaufać nam. Unikamy także tych, którzy nas skrzywdzili, aby oszczędzić sobie kolejnych zranień.

Te trudne życiowe doświadczenia przenosimy na naszą relację z Bogiem. Wydaje się nam, że jeżeli zgrzeszyliśmy, to On odwraca się od nas i nie chce mieć z nami nic wspólnego. Tymczasem Bóg nie ma powodu zamykać się na nas, ponieważ my Mu nie zagrażamy. On czeka na nas i przebacza nam. Miłosierdzie Boże nie ma najmniejszych trudności, aby uporać się z naszym grzechem. Bóg doskonale wie, w jakim świecie żyjemy. Gdyby nie zdawał sobie z tego sprawy, Syn Boży nie stałby się człowiekiem, a zbawienie nie dokonałoby się tak, jak się dokonało, mianowicie na drzewie krzyża, gdzie z przebitego boku Chrystusowego wypływa największa miłość samego Boga (por. DCE 7), bo miłosierny Chrystus jest wcieloną miłością Boga (por. DCE 12). Chrystus dobrowolnie przyjął cierpienie, ponieważ przemienił je w dobro zbawienia ludzkości. W krzyżu Chrystusa objawiła się miłość Boga do grzeszników (por. Rz 5, 6-8).

Jeżeli szczytem objawienia Starego Testamentu jest miłosierdzie Jahwe, ogarniające nie tylko Izraela, lecz również narody pogańskie to jego urzeczywistnieniem jest Jezus Chrystus. Krzyż Chrystusa jest ostatecznym Objawieniem miłosierdzia, czyli tej miłości, która jest silniejsza od zła, – mówi Jan Paweł II w swojej encyklice „Dives in misericordia” (por. DiM 8).

Św. Paweł apostoł w Drugim Liście do Koryntian pisze, że Bóg dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą (por. 2 Kor 5, 21). Jakie zaskakujące stwierdzenie, jakie mocne i jednocześnie bardzo trudne do przyjęcia przez nas słowa: Syn Boży dla nas stał się grzechem! Wszystko to znaczy, że Chrystus tak głęboko wchodzi w rzeczywistość naszego życia, że dotyka nawet tej przestrzeni, w której człowiek jest najbardziej zagubiony i w której boi się Boga. To znaczy, że Bóg dotyka przestrzeni grzechu, czyli On kocha nas nawet wtedy, gdy grzeszymy.

Co do własnej przeszłości człowiek może być albo „apostatą – odstępcą”, albo „konwertytą — nawróconym”. Decyduje tu duchowa postawa samego człowieka.

Św. Augustyn jest typowym przykładem konwertyty. To właśnie on potrafił dostrzec w swojej przeszłości obecność Boga. W swoich „Wyznaniach” opowiada o tym, jak Bóg prowadził go przez największą ciemność, jak krok po kroku odkrywał przed nim bezsensowność jego działań, wysiłków, niemądrego zaangażowania. Augustyn zapragnął nawrócenia, szukał Boga po omacku, a Ten go do siebie przyciągał, przyciągnął także przez jego błędy.

W ewangelicznej przypowieści o synie marnotrawnym (por. Łk 15, 11–32) Ojciec nie czeka w domu na syna, ale wygląda jego powrotu. To oznacza, że on niejako szuka dróg, które mu umożliwią odnalezienie grzesznika. Św. Ignacy Lojola mówi, że Bóg postępuje jak ktoś pracujący, precyzując, że on działa i pracuje dla mnie (por. Ćwiczenia duchowe, nr 236: Jacques Servais; Spowiedź sakramentem Ojca miłosierdzia. Profetyczna intuicja Adrienne von Speyr: Communio, s. 216).

Według św. Tomasza z Akwinu zło nie jest bytem samym w sobie. Istnieje tylko dlatego, że istnieje dobro. Każde zło jest deprawacją jakiegoś dobra. Ale to oznacza także, że u korzeni zła znajduje się dobro. Zdolność dostrzegania dobra nawet w grzechu jest niezbędna, aby dążyć do nawrócenia i odczuć w sobie działanie łaski Bożej. Ważne jest oddzielenie dobra naturalnego od jego złego wykorzystania. Nożem można kroić chleb i można też zabić, ale ciągle będzie to ten sam nóż. Umiejętność strzelania może sprzyjać w zdobyciu medalu olimpijskiego, ale jednocześnie może być wykorzystana dla zabicia człowieka. Obawa przed złym zastosowaniem nie może nas powstrzymywać od używania zarówno noża, jak i umiejętności strzelania. A więc zło tkwi nie w rzeczach, które są dobre, ale w nadużyciu dobrej woli, która źle posługuje się rzeczami dobrymi, powoduje zło i nieporządek moralny.

Istnieje zatem dobra pamięć zła. Nie darmo podczas liturgii Wielkiej Soboty Koścół wzywa: „O felix culpa” — „O szęśliwa wina”. Dobra pamięć zła nie oznacza wcale zdolności do zapamiętania jak największej liczby szczegółów popełnionego zła, ale umiejętność dostrzeżenia dobra, które było u źródeł tego zła. Nawrócenie wymaga powiedzenia sobie razem ze św. Augustynem: „Nagrzeszyłem, ale w tym wszystkim szukałem Boga i to On w końcu mnie znalazł”.

Ludzi pobożnych, duchownych i świeckich, bardzo często prześladuje lęk, że zrobią coś złego. To prawda, że każda pomyłka jest bolesna i wymaga zrewidowania swojego myślenia o sobie i o świecie. Nie rodzimy się niewinni. Jesteśmy naznaczeni złem, grzechem pierworodnym. Często wyobrażamy sobie, że zło jest wokół nas, a my stoimy w środku, osłonięci zbroją, i czekamy tylko, aby odeprzeć atak. Tymczasem granica między dobrem a złem, nie przebiega na zewnątrz nas, ale jest w nas samych. Czy nam się to podoba, czy nie, jesteśmy polem bitwy dobra ze złem. Człowiek, który z lęku nie podejmuje działania, też się myli, i to myli się fundamentalnie. Słowo „sterylny” pochodzi od łacińskiego słowa „sterilis”, co oznacza „bezpłodny”. Język łaciński jest tu bardzo precyzyjny i wyraźnie podkreśla, że aby być płodnym, trzeba się ubrudzić, to znaczy, że na omyłkach trzeba się uczyć, trzeba wyciągać z nich wnioski, aby nasze życie nie było bezpłodne, lecz przynosiło owoc i to owoc stokrotny (por. Mt 13, 23).

Po nawiedzieniu sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach/Krakowie Ojciec Święty Benedykt XVI potwierdził, że jedynie Boże miłosierdzie oświeca człowieka i jest ono zasdadniczym orędziem dla naszych czasów, bo jest granicą dla zła świata.

5. Chrystus objawia Boga, który jest „miłością” (1 J 4, 16) i który jest „bogaty w miłosierdzie” (Ef 2, 4). Ta prawda jest uobecnianą przez Chrystusa rzeczywistością. W oparciu o takie uobecnianie Boga, który jest Ojcem, miłością i miłosierdziem, Jezus czyni miłosierdzie jednym z głównych tematów swojego nauczania. Wystarczy tutaj znowu przypomnieć przypowieść o synu marnotrawnym (por. Łk 15, 11-32), czy o miłosiernym Samarytaninie (por. Łk 10, 30-37). Wystarczy mieć przed oczyma dobrego pasterza, który szuka zgubionej owcy (por. Mt 18, 12-14; Łk 15, 3-7), czy niewiastę, która wymiata całe mieszkanie w poszukiwaniu zagubionej drachmy (por. Łk 15, 8-10). Św. Faustyna pisze, że „Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia, i wszystko już stracone — nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni” (Dzienniczek 1448). Jest to miłosierdzie, które stanowi granicę zła, granicę grzechu.

W związku z tym stosowne jest postawić pytanie: co jest granicą miłosierdzia, a co nią nie jest. Napewno nie jest nią grzech, ale zatwardziałość w grzechu. Gdy nie ma zatwardziałości w grzechu, to miłosierdzie Boże jest wszędzie możliwe i nie ma granic czasowych.

Można również zapytać, w jakim sensie miłosierdzie Boże jest granicą grzechu. Znaczyło by to, że miłosierdzie ogranicza grzech, że gdzie jest miłosierdzie, tam nie ma grzechu, a to z kolei znaczy, że gdyby ono było wszędzie, to nigdzie nie byłoby grzechu.

I tutaj z kolei dochodzimy do fundamentalnego stwierdzenia, że wielkości grzechu odpowiada wielkość miłosierdzia, a powszechności grzechu powszechność miłosierdzia Bożego. Nie na darmo w swoim liście do Rzymian św. Paweł apostoł twierdzi, że gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska (por. Rz 5, 20). Czyli większy grzech wymaga większego miłosierdzia.

A więc z tego wszystkiego wynika, że „potrzebny” jest grzech, aby okazało się bardziej miłosierdzie Boże. Bardzo pięknie rozwija tę myśl św. Paweł apostoł we wspomnianym wyżej liście do Rzymian: „Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać miłosierdzie” (Rz 11, 32). Jak już mówiliśmy wcześniej, nie na darmo liturgia Wielkiej Soboty podkreśla, że potrzebny był grzech Adama. Bóg wykorzystał grzech, aby dokonać zbawienia świata. Św. Augustyn powiada, że tym, którzy Boga kochają, wszystko pomaga ku dobremu, nawet grzech. Bogu na pewno grzech nie przysparza chwały, ale dzięki niemu Bóg może okazać człowiekowi Swoje miłosierdzie.

Granicę miłosierdziu Bożemu stawia jedynie grzech, którego człowiek nie uznaje. Bóg chce, aby człowiek nie stawiał granic przyznania się i żalu za grzechy, bo wtedy On też nie ograniczy wobec niego swego miłosierdzia.

Miłosierdzie Boże, jeżeli tak można wyrazić się, może być blokowane: przez grzech niewiary, przez grzech przeciwko Duchowi Świętemu, przez grzech braku pokuty, jak również przez grzech nieprzebaczenia bliźnim win. W tym przypadku mamy do czynienia nie tyle jednak z ograniczeniem miłosierdzia Bożego, które jest bezgraniczne, ale z ograniczeniem korzystania z tego miłosierdzia przez człowieka.

Istnieją biblijne podstawy takiego twierdzenia, kiedy Jezus mówi, że jeśli nie nawrócicie się, jeśli nie będzie pokutować, to zginiecie (por. Łk 13, 5), jeśli nie przebaczycie waszym winowajcom, to i Bóg wam nie przebaczy (por. Mt 18, 35). Pan Bóg na siłę nikogo nie zbawia. «Ten, który stworzył cię bez ciebie, nie zbawi cię bez ciebie» — mówi św. Augustyn.

6. Na zakończenie pozwolę sobie przytoczyć słowa kard. Józefa Ratzingiera, obecnego Papieża Benedykta XVI wypowiedziane podczas prezentacji książki „Pamięć i pojednanie”: „Szczery rachunek sumienia pozwala nam zobaczyć, że we wszystkich pokoleniach uczyniliśmy wiele zła, ale także, że mimo naszych grzechów Bóg nieustannie oczyszcza i odnawia Kościół i dokonuje wielkich dzieł mocą ukrytą w glinianych naczyniach... Byłoby to przejawem braku szczerości, gdybyśmy widzieli tylko własne zło, a nie dostrzegali dobra dokonanego za pośrednictwem wierzących mimo ich grzeszności. Według Ojców Kościoła synteza tego paradoksu winy i łaski zawiera się w słowach oblubienicy z Pieśni nad pieśniami: «Nigra sum sed formosa — Jestem splamiona grzechami, ale urodziwa, mimo wszystko piękna dzięki Twojej łasce i dzięki temu, czego Ty dokonałeś»“ (O dokumencie „Pamięć i pojednanie. Wypowiedź kard. Josepha Ratzingera: OR_pol, 2000/06).

Ta autorytatywna wypowiedź obecnego następcy św. Piotra jest najlepszym potwierdzeniem tezy o tym, że miłosierdzie Boże jest granicą zła. Właśnie miłosierdzie Boże nam, zbawionym w nadziei (por. SS 1), daje nową nadzieję, że zło nie ma ostatniego słowa w świecie, bo rzeczywista nadzieja współczesnego człowieka i świata tkwi w nieskończonym miłosierdziu Bożym.

Dziękuję za uwagę.

Wykorzystana literatura i przyjęte skróty:

  1. Jan Paweł II. Encyklika „Dives in misericordia” (DiM).
  2. Benedykt XVI. Encyklika “Deus caritas est” (DCE).
  3. Benedykt XVI. Encyklika “Spe salvi” (SS).
  4. Jan Paweł II. Pamięć i tożsamość. Kraków 2005 (PT).
  5. Testament Ojca Swiętego Jana Pawła II. Libreria Editrice Vaticana 2005 (TJP II).
  6. L’Osservatore Romano. Wydanie polskie. Nr 6, 2000 r. (OR_pol, 2000/06).
  7. Błogosławiona s. M. Faustyna Kowalska. Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mojej. Warszawa 1993 (Dzienniczek).
  8. Kolekcja „Communio”. Bóg bogaty w miłosierdzie, Poznań 2003, z. 15.
  9. http://www.kuria.lomza.pl/index.php?wiad=1221
  10. http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2005_05_06/
    TMS-Nowik_Czytajac_testament.html
  11. http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/inne/
    ratzinger_pogrzebjp2.html
  12. http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/dobra-zla.html



Абноўлена 05.06.2017 13:54
Пры выкарыстанні матэрыялаў Catholic.by спасылка абавязковая. Калі ласка, азнаёмцеся з умовамі выкарыстання

Дарагія чытачы! Catholic.by — некамерцыйны праект, існуе за кошт ахвяраванняў і дабрачыннай дапамогі. Мы просім падтрымаць нашу дзейнасць. Ці будзе наш партал існаваць далей, у значнай ступені залежыць ад вас. Шчыра дзякуем за ахвярнасць, молімся за ўсіх, хто нас падтрымлівае.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Папа Францішак

Бог заўсёды чакае нас.
Ён ніколі не губляе надзеі і заўсёды прабывае побач.